Wściekły atak na Polskę! Merkel nie odpuszcza

1
Po wyborach margines swobody ruchów Merkel będzie większy. Nie wykluczam, że jej stanowisko przy dłuższym oporze polskiego rządu w jakimś stopniu pokryje się ze stanowiskiem Macrona. Ale mimo wszystko, intencją Merkel jest bardziej nacisk na Polskę niż wyciąganie konsekwencji. I jestem pewien, że te zakulisowe ruchy w kierunku polskiego rządu będą wykonywane. Merkel nie odpuści Polski tak łatwo, jak Macron – mówi prof. Arkadiusz Stempin w rozmowie z Ewą Koszowską.

Prof. Arkadiusz Stempin: To są wyborcy wściekle antyemigranckiej AfD, dla których Merkel jest czerwoną płachtą na byka. Natomiast obrzucanie polityków warzywami w “wegetariańskim” kraju, jakim są Niemcy – bo nie słyszałem o obrzucaniu kiełbasą czy kebabem, tylko jajkiem, pomidorem, jogurtem, czy zgniłym jabłkiem – ma swoją tradycję. W ten sposób obrywali politycy z różnych obozów politycznych: i chadek Helmut Kohl (białko kapało mu z okularów) i lider Zielonych Joschka Fischer i socjaldemokrata Gerhard Schroeder. Joschka Fischer westchnął z rozbitym jajkiem na garniturze, iż ma nadzieję, że jest z ekologicznej hodowli. W Heidelbergu Merkel zareagowała ze spokojem na cios pomidorem, podając chusteczkę moderatorce spotkania, która przez przypadek też została trafiona soczystym pomidorem.

Obrzucanie polityków jest maksymalnie ekspresyjnym wyrazem dezaprobaty. I bezsilności. W tym konkretnym przypadku bezsilna wobec Merkel jest sięgająca po przemoc populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD), która spada w notowaniach przedwyborczych z pieca na łeb. Mocna w gębie. Ostatnio jeden z jej liderów zasugerował, by minister ds. integracji, kobietę pochodzenia tureckiego “wyekspediować do Anatolii”. Impertynencja, będąca dzieckiem bezsilności.

W swoim przemówieniu Angela Merkel podziękowała obywatelom za ich zaangażowanie na rzecz uchodźców: “Jeżeli popełniliśmy jakiś błąd, to było nim nie to, że przyjęliśmy do siebie ludzi, lecz to, że nie zauważyliśmy, że ludzie w Jordanii, w Libanie, w Turcji i Syrii nie mają nic do jedzenia, że nie mogą się uczyć…”. Co to oznacza?

Merkel broni swojej decyzji z września 2015 roku, kiedy naruszyła porozumienie dublińskie (czyli prawo UE) i otworzyła granice Niemiec. To jej linia obrony, którą forsuje od dłuższego czasu. W tamtym konkretnym momencie, czyli 4 września, autostradą węgierską szedł tłum 5 tysięcy uchodźców w kierunku granicy austriackiej. To niewielka odległość (160 km), którą uchodźcy pokonaliby w ciągu dwóch, trzech dni. W obliczu tej sytuacji, po konsultacjach z ówczesnym kanclerzem Austrii Wernerem Faymannem i Victorem Orbanem Merkel zdecydowała się przyjąć tych maszerujących.

Co wywołało konsekwencje, których Merkel nie przewidziała…

Bo po tym tłumie pięciotysięcznym zaczął wlewać się nowy, kilkudziesięciotysięczny, który już nie maszerował autostradą, tylko szlakiem bałkańskim. A teraz Merkel broni swojej pozycji, że tego 4 września nie miała innej alternatywy i musiała maszerujących wpuścić że względów humanitarnych.

Dziś traktuje to jako precedens, nie regułę. I zweryfikowała w ciągu 2016 roku swoją politykę uchodźczą, zaostrzającą prawo azylowe, uszczelniającą granice UE tak, że w tej chwili Włosi, przez które ostatnio wlewała się i tak ograniczona fala uchodźców, przez kilka tygodni nie rejestrowali żadnego migranta.

Polscy politycy twierdzą, że w wyniku otwarcia granic dla uchodźców zamachy terrorystyczne na zachodzie Europy są coraz częstsze. Co dalej z narzuconą Polsce kwotą uchodźców? UE nam odpuści?

Problem rozwiązuje się sam, bo liczba uchodźców gwałtownie spada i zmniejszy się jeszcze bardziej. Podobne porozumienia do tego, jakie zawarła UE z Turcją, a które wyludniło szlak bałkański, główną trasę uchodźców do Europy, do Niemiec, będą podejmowane z krajami afrykańskimi. Już ma to miejsce z Czadem i z Nigrem. Nielegalną migrację zastąpi legalna – w formie kontyngentów studentów afrykańskich na studia do Europy lub Afrykańczyków do pracy.

Natomiast kwestia relokacji nie jest rozwiązana. 120 tysięcy uchodźców, których miała relokować Unia Europejska we wrześniu 2015 nadal przebywa w Grecji i we Włoszech. Relokowano 27 tysięcy. Węgry nie przyjęły żadnego, Polska też. Słowacja z 900 przyjęła 17. Skarga Słowacji i Węgier przed Trybunałem w Hadze została odrzucono. Tym krajom, więc i Polsce, grożą kary finansowe.

Jak to się zakończy? Beata Szydło zapowiedziała, że “nie ma zgody polskiego rządu, by przymusowo zostały narzucone Polsce kwoty uchodźców”.

Polska z pewnością nie przyjmie uchodźców. Stanowisko rządu jest niewzruszone. Utrzymanie uchodźców przejmie na siebie UE, która dokona jednak przetasowań wydatków w obrębie nowo tworzonego budżetu europejskiego. Możemy podejrzewać, że część funduszy, która płynęła do tej pory na fundusz Wspólnoty – w którym partycypowała najbardziej Polska – zostanie przesunięta na wydatki dla uchodźców.

Discussion1 komentarz

Napisz komentarz

UDOSTĘPNIEŃ