Wyszła na jaw wielka tajemnica byłego prezydenta Polski. Opinia publiczna w szoku

20

Ojciec Aleksandra Kwaśniewskiego był Żydem rosyjskim w stopniu pułkownika NKWD, „wcielony” w Polaka do organizowania nadzoru UB na terenach Pomorza Zachodniego i Północnego.

Pod koniec lat czterdziestych zmienił imię i nazwisko na Zdzisław Kwaśniewski. NKWD zaopatrzyła go w dyplom ukończenia wyższych studiów medycznych na uniwersytecie w Poznaniu i niezbędne dokumenty dla uwiarygodnienia wykonywanego zawodu lekarza medycyny.

Izaak Stolzman oskarżony jest o mordowanie patriotycznej ludności polskiej na Kresach Południowo – Wschodnich II RP i w Małopolsce Wschodniej oraz grabież i popełnianie zbrodni na Żydach w gettach w okresie okupacji niemieckiej Wileńszczyzny i Białorusi.

Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski, Izaak Stolzman dowodzący oddziałem NKWD w latach 1945-1947 – dopuścił się zbrodni ludobójstwa na jeńcach niemieckich, marynarzach szwedzkich, żołnierzach AK, NSZ i innych formacji zbrojnych.

Dokonał egzekucji w okolicach Borne, Sulinowo (Gross Born), w nie istniejącej obecnie wsi Doderlage, w Berkniewie (Barkenbrucke) koło Bornego Sulimowa, po którym zostały szczątki fragmentów zniszczonych domów. Na terenie tym, będącym poligonem wojsk sowieckich, w okolicznych lasach grzebał swoje ofiary, których kości jeszcze nie zostały odnalezione.

Izaak Stolzman vel Zdzisław Kwaśniewski, pod koniec lat 40-tych i na początku

 

50-tych, z rozkazu władz NKWD nadzorował i koordynował zbrodniczą działalność powiatowych i miejskich urzędów bezpieczeństwa publicznego w Drawsku, Białogardzie, Szczecinku, Wałczu, Kołobrzegu, Połczynie, Jastrowie i Okonku. Uczestniczył również w zbrodniach Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego  w Gdańsku, Słupsku, Szczecinie, Ustce, Koszalinie i Elblągu.

 

Oprawca ten pozbawiał życia więźniów przez rozstrzeliwanie, wieszanie, a także gazowanie, jak np. w gdańskiej siedzibie NKWD i przez wstrzykiwanie trucizny, co było wyłączną jego specjalnością.

Izaak Stolzman dał się też poznać w 1947 r. uczniom gimnazjum w Wałczu. Nadzorował z ramienia Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego sprawę założenia nielegalnej organizacji młodzieżowej na terenie Gimnazjum Ogólnokształcącego, której przywódcą konspiracyjnym był Bogdan Szczucki.

 

Działalność tej grupy polegała m.in. na zdejmowaniu flag wywieszanych z okazji komunistycznych rocznic, rozrzucaniu ulotek, głośnym skandowaniu :”Precz z komuną!!!” lub „Pachołki Rosji”. Próbowali oni zwrócić uwagę na stalinowskie zbrodnie, których m.in. dopuszczał się Izaak Stolzman.

 

Poczynania Izaaka Stolzmana vel Zdzisława Kwaśniewskiego były częścią działań sowieckich grup operacyjnych w likwidacji członków polskiego ruchu oporu. Były to grupy kontrwywiadu sowieckiego, działające na terenie Polski zawsze i przede wszystkim przez przydzielonych specjalnie agentów.

 

W czasie okupacji niemieckiej wywiad sowiecki rzucił na teren Polski tysiące swoich agentów, wśród których był Izaak Stolzman.

 

Zadaniem ich było ustalenie osób oraz danych o polskim ruchu podziemnym po to, aby mieć adresy i nazwiska osób do likwidacji po wkroczeniu wojsk sowieckich. Byli oni nazywani „łowcami AK – owskich głów”.

 

Izaak Stolzman vel Zdzisław Kwaśniewski podjął się zacierania swojej zbrodniczej działalności zamykając usta świadkom pod groźbą utraty życia.

 

W roli lekarza medycyny zamieszkał w Białogardzie przy ul. Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie Dworcowej).

 

Przeobraził się w katolika, co wynika z księgi zawartego małżeństwa w kościele parafialnym w Białogardzie, w którym 6 lutego 1954 r. zawarł związek małżeński. Zdzisław Kwaśniewski, ur. w 1921 r. w ZSRR poślubił Aleksandrę Pałasz, ur. 28 grudnia 1929 r. w Wilnie, z zawodu pielęgniarkę. Z małżeństwa tego w domu przy ówczesnej ul. Bohaterów Stalingradu 10, urodził się 15 listopada 1954 r. Aleksander – były prezydent Polski i jego siostra Małgorzata Sylwia, o której wiadomo tylko tyle, że jest w Szwajcarii dyrektorem banku. Aleksander  Kwaśniewski nie mówi o niej nic. W miejscowym kościele NMP nie ma ich metryki chrztu. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że nie zostali oni ochrzczeni.

 

Ojciec Aleksandra Kwaśniewskiego zmarł w 1990 r. i bez rozgłosu został pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie. Matkę pochowano w 1995 r. przed wyborami prezydenckimi.

 

Miała ona pogrzeb katolicki na cmentarzu warszawskim, dzięki uzyskaniu zaświadczenia od proboszcza kościoła parafialnego w Białogardzie. Fakt ten Aleksander Kwaśniewski, bez zachowania prywatności, sprytnie wykorzystał w kampanii prezydenckiej, by zyskać na wiarygodności jako katolik.

 

Były kierownik UB w Drawsku Pomorskim, Wacław Nowak, wyjawił, że Zdzisław Kwaśniewski, ojciec byłego prezydenta R.P., to sowiecki zbrodniarz wojenny winny zbrodni przeciwko narodowi polskiemu.

 

Wacław Nowak mieszkał jako emeryt w Koszalinie przy ulicy Powstańców Wielkopolskich 22. Kilka miesięcy przed śmiercią w 1994 roku wyznał, że UB i NKWD zamordowało AK-owców, NSZ-owców i uczestników ruchu oporu na Pomorzu Zachodnim w 1945 roku, do czego on sam się przyczynił.

 

Wacław Nowak kierował operacjami UB w rejonie Drawsko, Czaplinek, Jastrowie, Połczyn, Białogard i Kołobrzeg.

Otrzymywał rozkazy bezpośrednio od NKWD z placówek w Gross-Born (Borne-Sulinowo), Białogardzie i Rawiczu. Występował on pod przybranym nazwiskiem „Wacław Nowak” nadanym mu przez NKWD w trakcie nominowania go na stanowisko kierownika UB w Drawsku w 1945 roku. Jego prawdziwe nazwisko zdradzało jego rodowód żydowski.

 

Z nakazu NKWD Wacław Nowak wychwytał żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i organizacji antysowieckich, ukrywających się na podległym mu terenie. Uczestniczył  w obławach na grupy żołnierzy Wileńskiej 5-tej Brygady AK oddziału majora Zygmunta Siendzielerza ps. „Łupaszka” (wcześniej należącego do 4-tej Brygady), które przedostawały się do lasów Pomorza Zachodniego. Złapanych odstawiał do obozu koncentracyjnego NKWD w Barkenbryge (Barkniewo) koło Gross-Born Borne (Sulimowo).

 

(Wacław Nowak znał tylko niemieckie nazwy miejscowości.) Był to obóz przejściowy. Stamtąd były dla AK-owcóow tylko dwa wyjścia: do Rosji albo na „rozwałkę”.

 

Enkawudzistą, który nadzorował zbrodniczą działalność UB, w tym zbrodnie Wacława Nowaka, był Izaak Stolzman. AK-owców rozstrzelano we wsi Doberlage położonej około 5 km na północ od Nadarzyc.

 

Wieś ta jest opuszczona od tamtego czasu, nawet jej nazwa wyszła z użycia. Zostały po niej tylko resztki murów i fundamenty. Zwłoki zakopano w okolicznych lasach. Jedne przykryto niewypałami, inne także minami i zasypano ziemią.

 

Nowak zapamiętał tylko trzy nazwiska spośród zamordowanych żołnierzy AK: Jerzy Łoziński, Stanisław Subotrowicz i Witold Milwid, (ich przesłuchiwano najdłużej). UB-owcy zastrzelili ich w Doberlage w obecności Wacława Nowaka i Izaaka Stolzmana.

 

Stolzman przygotowywał również procesy polityczne młodzieży szkolnej.

 

W Wałczu doprowadził do skazania uczniów Bogdana Szczuckiego, Mariana Baśladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego, a w Białogardzie Pszczółkowskiego i Tracza na więzienie i pracę w kopalniach węgla.

 

Wacław Nowak spotkał Izaaka Stolzmana kilka lat później w Urzędzie Bezpieczeństwa w Białogardzie, ale on nazywał się już inaczej. Zmienił nazwisko na Zdzisław Kwaśniewski.

http://www.chwalewski.pl/(link is external)

 

 

ŻYCIORYS MARKA CHWALEWSKIEGO

 

CAŁOŚĆ http://www.chwalewski.pl/(link is external)

 

Życiorys mój jest krótkim wycinkiem historii, której byłem świadkiem i uczestnikiem, a który oparty jest na dokumentach”. Marek Chwalewski Liga Polskich Rodzin – Życiorys

 

PONIŻEJ FRAGMENT http://www.chwalewski.pl/page22.html(link is external)

 

“(…)Las brzozowych krzyży około 12 – 15 tysięcy Polskich „Wyklętych Żołnierzy” zamordowanych po wojnie strzałami w tył głowy przez żydowskie NKWD i żydowski UB! Jest to miejsce najbardziej ponure, najzacieklej ukrywane i przemilczane. Zachodzi pytanie – dlaczego oficjalne władze polskie nadal pokrywają zmową milczenia tą potworną zbrodnie na narodzie polskim? Myślę że mordercy jeszcze żyją, i do niedawna byli jeszcze u władzy! Poza tym okrągłostołowi zdrajcy nie mogą obciążyć odpowiedzialnością za tę zbrodnię ludobójstwa Rosję i wykorzystać to propagandowo. Za kilka, najpóźniej kilkanaście lat krzyże zbite z brzozowych gałęzi zgniją, zapadną się i staną się prochem, jak ciała tysięcy zamordowanych tam Polaków.

 

A może by tak zbudować choćby ogrodzenie? A może skromny obelisk, krzyż na nim?

 

Przed śmiercią o tej strasznej zbrodni tak mówił UB-ek Wacław Nowak, który zmarł w roku 1994. Był on kierownikiem Urzędu Bezpieczeństwa w Drawsku Pomorskim od roku 1945. Ostatnio mieszkał w Koszalinie, przy ulicy Powstańców Wielkopolskich 22, emeryt. Kilka miesięcy przed śmiercią opowiedział ze swego życia parę szczegółów, które spisano i nagrano na taśmę magnetofonową. Był on pochodzenia ukraińsko-rosyjskiego. Nominację na kierownika UB w Drawsku, na nazwisko Wacława Nowaka otrzymał od NKWD.

 

Jego teren działania obejmował Drawsko, Czaplinek, Jastrowie, Połczyn, Białogard, Kołobrzeg. Placówki NKWD znajdowały się w: Gross-Born (Borne Sulimowo), Białogardzie i Rawiczu. Z placówkami tymi utrzymywał ścisły kontakt. Zadaniem Wacława Nowaka było wyłapywanie żołnierzy AK, NSZ i innych organizacji antysowieckich, ukrywających się na podległym terenie Pomorza Zachodniego. Złapanych odstawiał do obozu koncentracyjnego NKWD w Barkenbryge (Barkniewo) koło Gross-Born. Wacław Nowak pamiętał tylko niemieckie nazwy miejscowości.

 

Pracę Wacława Nowaka i UB nadzorował i koordynował z ramienia NKWD Żyd Izaak Stolzman. Nowak brał udział w obławach na grupy żołnierzy wileńskiego oddziału AK majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”.

 

Oddziały te przedostały się w lasy Pomorza Zachodniego. Obóz koncentracyjny NKWD  Barkenbryge (Barkniewo)  był przejściowy. Z tego obozu albo wywożono do Rosji albo rozstrzeliwano. Egzekucji dokonywano około 5 km na północ od Nadarzyc we wsi Doderlage. Miejscowość ta już nie istnieje. Istnieją tylko resztki murów i fundamenty budynków. Ciała zakopywano w okolicznych lasach, przykrywając je niewypałami, a nawet minami, następnie zasypywano groby ziemią. W. Nowak pamięta tylko trzy nazwiska zamordowanych żołnierzy AK.

 

Najdłużej ich przesłuchiwano i zrobiono im proces pokazowy. Byli to: Jerzy Łozinski, Stanisław Subortowicz i Witold Milwid. Rozstrzelano ich w Doberlege w obecności W. Nowaka i towarzysza Izaaka Stolzmana. Towarzysz Izaak Stolzman z ramienia NKWD „opiekował” się również procesami politycznymi młodzieży szkolnej. W Wałczu odbył się proces uczniów: Bogdana Szczuckiego, Mariana Baśladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego. W Białogardzie zaś proces Przczółkowskiego i Tracza. Skazano ich na pobyt w więzieniu i pracę w kopalni węgla.

 

Wacław Nowak spotkał po kilku latach jeszcze raz towarzysza Izaaka Stolzmana w UB w Białogardzie, ale nazywał się on już inaczej. Nowe nazwisko Izaaka Stolzmana brzmiało Zdzisław Kwaśniewski. Jako lekarz mieszkał w Białogardzie przy ul. Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie Dworcowa). Pod tym samym adresem mieszkał w Białogardzie były prezydent RP pan Aleksander Kwaśniewski(…)”

 

                             Marek Chwalewski  –  Liga Polskich Rodzin  –  Pabianice

 

DOMINIK DZIMITROWICZ – ZEZNANIE ZŁOŻONE POD PRZYSIĘGĄ

 

“Gdzieś w połowie 1945 r. wraz z rodzicami przyjechałem do Gdańska.

 

W domu rodziców mieściła się Komorka Kontrwywiadu w dzielnicy Gdańsk-Wrzeszcz, ul. Wallenroda 4. Do Komórki przychodziły wiadomości, że w kierunku Gdańska są kierowani więźniowie, którzy nie docierają do miejsca przeznaczenia tzn. do więzienia.

 

Aby rozpoznać „sprawę” ojciec mój postanowił pójść do pracy UBP Gdańsk jako kierownik warsztatu krawieckiego, a mnie wziął jako ucznia. Podjęto szczegółową penetrację UBP w Gdańsku. Rzeczywistość okazała się koszmarem.

 

Do gdańskiego UB przywożono tygodniowo od jednej do dwóch grup żołnierzy AK. Przesłuchiwania prowadzili NKWD-ziści w formie łamania rak, nóg, wyrywanie paznokci itd.

 

Ww. przesłuchania były nadzorowane przez Izaaka Stolzmana. Następnie przesłuchanych „więźniów” wysyłano transportem samochodowym w kierunku Słupska. Od 1947 r. zaczęto stopniowo likwidować obóz Barkniewo, gdzie byli rozstrzeliwani żołnierze Armii Krajowej.

 

W związku z tym część więźniów była kierowana do podziemi przy ulicy Jaracza w Słupsku, gdzie była mordowana, następnie zasypywana wapnem, gdzie do tej pory leżą ich prochy. W związku z tym, że Izaak Stolzman znał mego ojca, z którym uzgodnił, że w rezerwie zawsze będzie wyprasowany mundur. Gdy był w Gdańsku, dzwonił do Konsumu, żeby wysłać mundur, wtedy ojciec posyłał mnie z mundurem do Stolzmana.

 

Wziąłem mundur i poszedłem do urzędu bezpieczeństwa w Gdańsku. Niosąc mundur dla Stolzmana nie spodziewałem się, ze w przeciągu 48 godzin znajdę się w przedsionku piekła. Gdy wszedłem do pomieszczenia, gdzie znajdował się Lejbe Bartkowski, który przygotował narzędzie do torturowania ludzi, zamiast zameldować swoje przybycie, to ja stanąłem i przyglądałem się, co Bartkowski robi. Tenże nie zastanawiając się uderzył mnie w twarz. Natychmiast odwzajemniłem się Bartkowskiemu. Z opresji wybawił mnie Stolzman, który wszedł prowadząc dwie kobiety, jedna młodszą, drugą starszą.

 

Okazało się, ze to była żona i córka jednego z uciekinierów, który przyznał się, że u niego w domu przechowywana jest część narkotyków – zabrano narkotyki i obie panie. Przez pół dnia Szwedzi i Polacy byli przesłuchiwani przez Izaaka Stolzmana i Lejbe Bartkowskiego.

 

Interesowało ich, kto i skąd dostarczył opium na statki, gdzie znajduje się miejsce składowania na terenie Trójmiasta, Ustki, Słupska. Gdy skończono ustne przesłuchiwanie i Stolzman nie dowiedział się, skąd brano tak duże ilości narkotyków, wtedy przystąpiono do fizycznego przesłuchania. „Na tapetę” wzięto więźnia, który na piersi miał zawieszony krzyż.

 

Bartkowski kazał zdjąć krzyż, lecz przesłuchiwany odmówił. Stolzman kazał Bartkowskiemu powiesić go na haku na łańcuszku od krzyża. Postawiono delikwenta na taborecie i ręce i nogi miał związane, głowę przełożono za łańcuszek powieszony na haku.

 

Następnie Bartkowski raptownie wyrwał ławkę spod nóg. Łańcuszek pękł pod naprężeniem i jednocześnie przeciął prawdopodobnie tętnicę. Krew zaczęła lać się jak z „kranu”. Po kilku minutach człowiek nie żył.

 

Kazano mi pomóc wynieść zwłoki oraz zmyć podłogę. Krzyż zmywał NKWD-zista. Osobiście słyszałem jak Stolzman mówił do Bartkowskiego, ze krzyż ten weźmie do domu na pamiątkę.

 

Następnym do przesłuchania był młody Polak. Związano mu ręce i nogi oraz powieszono jak świniaka na haku. Obnażono dolną część ciała i Bartkowski szczypcami zaczął ściskać mu genitalia.

 

Nastąpił niesamowity krzyk bólu torturowanego człowieka. Stolzman kazał przerwać tortury i zapytał czy już sobie przypomniał, skąd mieli na statku narkotyki. Młody człowiek wskazał na małżeństwo z córką, którzy prawdopodobnie mieli się zajmować transportem narkotyków na statki.

 

W pierwszej kolejności wzięto seniora rodu. Żonę i córkę ze związanymi rękoma posadzono w bliskiej odległości od ojca i męża. Zaczęto mu zrywać paznokcie z rak i nóg, żeby nie krzyczał zaplombowano mu usta.

 

Torturowany człowiek kilkakrotnie mdlał. Łamano mu palce u rąk i nóg, i ręce. Gdy zdjęto opaskę z ust Bartkowski zapytał go czy będzie zeznawał, odpowiedział, że tak.

 

Narkotyk – opium został przywieziony do  Ustki samochodem MO, a eskortę stanowili milicjanci. Gdy samochód podjechał pod statki, żołnierze, którzy pilnowali statków szwedzkich zniknęli na czas rozładunku towaru. Izaak Stolzman zagroził, ze jeżeli nie będzie mówił prawdy, to żona i córka zostaną zgwałcone a później zastrzelone.

 

Torturowany mężczyzna “przypomniał sobie”, że narkotyk był przywieziony z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie. Stolzman jak to usłyszał, to się wściekł, zawołał dwóch NKWD-zistow, również Żydów, którzy zgwałcili 15-letnią córkę oraz żonę.

 

Po zgwałceniu kobiet, Stolzman wziął ze stołu aparat, rozerwał pochwę, a Bartkowski wepchnął nagrzany pręt do czerwoności w skrwawioną pochwę dziewczyny.

 

Nastąpił niesamowity krzyk bólu. Tak samo postąpiono z matką dziewczyny. Niepotrzebne kobiety wyniesiono do następnego pomieszczenia, gdzie zostały zastrzelone.

 

Stolzman w dalszym ciągu prowadził śledztwo w stosunku do torturowanego mężczyzny, nie wierzył jego zeznaniom, że ten z uporem maniaka powtarzał, że narkotyki zostały przywiezione z UB w Szczecinie.

 

W pewnym momencie kazał nagrzać pręt, a Bartkowski z cała siła wepchnął w odbytnicę, powtórzył sie ten sam scenariusz – ryk człowieka mordowanego. Po zakończeniu „eksperymentu” został zastrzelony, w tył głowy. Wykonawcą był Lejbe Bartkowski.

 

Stolzman zarządził przerwę na obiad. Gdy chciałem opuścić przybytek zbrodni zapytałem czy mogę pójść do domu. Stolzman powiedział, że zostanę i pójdę, gdy przyjdzie czas. Po jakimś czasie powrócił z obiadu Lejbe Bartkowski, stanął w rozkroku i powiedział do mnie: „Nu ty goj, czy wiesz, że nasze kamienice a wasze szubienice, za chwile zawiśniesz na tym haku !!!”

 

Po chwili przyszedł Izaak Stolzman i zarządził przesłuchanie pozostałych Polaków przez Lejbe Bartkowskiego, a mnie kazał pozostać w pokoju. Natomiast Stolzman wziął dwóch pomocników i rozpoczął przesłuchania marynarzy szwedzkich, zastosował stopniową metodę torturowania, zaczęto od zdzierania paznokci z rąk i nóg oraz łamania palców. Następnie rozgrzany pręt, ciągnięto po całym ciele, plecach, nogach, brzuchu, piersiach itd.

 

Krzyki bólu, rozpaczy męczonych marynarzy szwedzkich. Gdy torturowano Szwedów i Polaków, Izaak Stolzman stał i przyglądał się, gdy torturowani ludzie krzyczą. On uśmiechał się, wydawało się, że Stolzman znajduje się w jakiejś „ekstazie”, która dawała mu niesamowitą przyjemność.

 

Lejbe Bartkowski podczas przesłuchania uciekinierów polskich nie uzyskał żadnych dodatkowych wiadomości. Stolzman kazał odprowadzić i rozstrzelać. Dla mnie dano siennik i koc do spania i tak przesiedziałem całą noc do następnego ranka.

 

Rano następnego dnia Izaak Stolzman kazał Lejbe Bartkowskiemu załadować do samochodu rozstrzelonych Polaków, zawieźć do Brzeźna i zakopać. Sam natomiast przy pomocy dwóch NKWD-zistow rozpoczął kontynuację wczorajszych przesłuchań marynarzy szwedzkich, dochodzenie przeprowadzone było w języku niemieckim tak, że nic nie rozumiałem. Tyle mogłem zrozumieć, że gdy nie było po myśli Stolzmana, to wzmogło się znęcanie.

 

Gdy przyjechał Bartkowski, polecił, aby przygotować do drogi samochód, jeżeli będą pytać, dokąd zabiera – powiedzieć, że Szwedzi są wiezieni na statek, który ich zawiezie do Królewca-Kaliningradu. Było to kłamstwo i wyprowadzenie wszystkich „zainteresowanych” w pole.

 

Następnie wszystkich porwanych Szwedów wsadzono do samochodu uprzednio wiążąc ręce i nogi. Konwojenci siedli razem z więźniami. Natomiast Naczalstwo w Gaziku, a ja z nimi ruszyliśmy w stronę Gdyni – Lęborku – Słupska. W Słupsku po kilku minutach pojechaliśmy pod budynek. Na zewnątrz budynku kształty półokrągłe, od podwórka wklęsłe. Po chwili stania na zewnątrz wyszło kilku ludzi. Bartkowski na czele ze swoimi ludźmi zaczął wyładowywać Szwedów. Po wyładowaniu ustawiono ich „gęsiego” i poprowadzono do budynku. Gdy ostatni zniknął w drzwiach, Stolzman kazał mi przejść na siedzenie obok niego.

 

”Dominik” – zwrócił się do mnie: „Przekroczyłeś próg swojego bezpieczeństwa. Zobaczyłeś i usłyszałeś to, co nie powinieneś… widzieć i usłyszeć. W związku z tym musiałbym ciebie zabić, ale tego nie zrobię. Zawdzięczasz swoje życie Dyrektorowi Konsumu, panu Kamińskiemu, który wstawił się za tobą. Jeżeli zaczniesz rozpowiadać, co słyszałeś i widziałeś, to zginie cala twoja rodzina i ty w podziemiach. Teraz zejdziemy na dół do podziemi to zobaczysz, ze ja ciebie nie okłamuję.”

 

Rozkazał, abym szedł za nim, tak mnie sprowadził do podziemia. W pierwszej kolejności poczuło się niesamowity zapach rozkładających się ciał ludzkich oraz zobaczyłem leżących pokotem marynarzy szwedzkich, którzy przed kilkoma minutami zeszli do podziemi.

 

Dobijano z pistoletów tych, którzy dawali oznaki życia. Gdy chciałem opuścić przedsionek piekła, Stolzman złapał mnie za ramię, mówiąc mi, że muszę jeszcze zobaczyć krematorium i zwłoki, które są zasypane wapnem: „Jak ty nie będziesz posłuszny, to spotka ciebie to samo co tamtych.”

 

Podszedłem bliżej do zwłok zasypanych wapnem. Widok był straszny, usta otwarte, powieki nie zamknięte, wyraz twarzy wykazywał grymas – obraz był niesamowity. Do tej pory mam obraz tego nieboszczyka. Gdy tak przyglądałem się twarzy nieboszczyka, która mnie zafascynowała, do Stolzmana podeszło dwóch ludzi, którzy okazali się prokuratorami prokuratury powiatowej w Słupsku.

 

Przyszli do Stolzmana, aby uzgodnić ilu mają przysłać więźniów do zamordowania, spalenia lub zasypania wapnem. Po uzgodnieniu z nimi, ilu ludzi-więźniów mają dostarczyć, pociągnął mnie za NKWD-zistami, którzy ciągnęli zwłoki szwedzkiego marynarza. Raptownie trafiliśmy na kotłownie, piece krematoryjne.

 

Widok wkładającego ciała do pieca oraz drugiego palącego ciała marynarza szwedzkiego spowodował, że straciłem przytomność, dopiero odzyskałem ją w samochodzie, w drodze powrotnej do Gdańska”

 

Synem Zdzisława Kwaśniewskiego – Izaaka Stolzmana jest Aleksander Kwaśniewski – Izaak Stolzman.

W okresie PRL działacz komunistycznej PZPR (od 1977) aż do jej upadku w 1989 roku.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej od 23 grudnia 1995 do 23 grudnia 2005.

 

OPRACOWANIE

 

Opracował dla “Kuriera Codziennego” Chicago 12.12.2013 r. mgr Jerzy Korzeń prezes Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego.

 

Dokumenty, źródła, cytaty:

 

 Jarek Kefir http://3obieg.pl/(link is external)

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=17657(link is external)

Z listu Jana Krawca do redakcji tygodnika „Gwiazda Polarna” USA

 

https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=ojciec+aleksandra+kwa%C5%9Bniewskiego(link is external)

ZDZISŁAW KWAŚNIEWSKI – OJCIEC ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO I ALEKSANDRY KWAŚNIEWSKIEJ

 

http://3obieg.pl/wstrzasajacy-zyciorys-ojca-aleksandra-kwasniewskiego(link is external).

(link is external) AUTOR JAREK KEFIR

JAREK KEFIR 18 KWIETNIA 2013 WIADOMOŚCI

 

https://wzzw.wordpress.com/2013/08/07/kim-byl-ojciec-prezydenta-aleksandra-kwasniewskiego-zdzislaw-kwasniewski-%E2%98%9A%E2%97%99%E2%97%99%E2%97%99/(link is external)

AUTOR KAZIMIERZ MACIEJEWSKI PORTAL WOLNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH WYBRZEŻA 07.07.2013

 

http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=stolzman-izaak-zdzislaw-kwasniewski(link is external)

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Oflag_II_D_Gross-Born(link is external)

TEKSTY GOOGLE

 

http://socjologiakrytyczna.blog.onet.pl/2011/09/17/czerwone-dynastie-aleksander-kwasniewski/(link is external)

BLOOG.PL CZERWONE DYNASTIE IZAAK STOLZMAN (ZDZISŁAW KWAŚNIEWSKI) http://blog.onet.pl/(link is external)

 

http://wiadomosci.wp.pl/sb-sprawdzaly-pochodzenie-etniczne-kwasniewskiego-6037706114352257a(link is external)

SB SPRAWDZAŁY POCHODZENIE ETNICZNE KWAŚNIEWSKIEGO

(link is external)

 

https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=enkawudzista+ojciec+aleksandra+kwasniewskiego+morderca(link is external)

TEKSTY GOOGLE https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=google(link is external)

 

http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/02/Stolzman_Kwasniewski.pdf(link is external)

 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,IPN-ujawnimy-jak-zarejestrowano-Kwasniewskiego,wid,10998525,wiadomosc.html?ticaid=118929(link is external)

BIULETYN IPN PROF. JANUSZ KURTYKA 01.04. 2009

 

” MAMY TECZKĘ TW “ALKA”

DOKUMENTY DOTYCZĄCE WSPÓŁPRACY ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO Z SB”

AUTOR GRZEGORZ JAKUBOWSKI “WARSZAWSKA GAZETA” ; 15 – 21 LIPCA 2016

 

http://niezalezna.pl/40502-tylko-u-nas-skany-dokumentow-ws-jolanty-i-aleksandra-kwasniewskich(link is external)

SKANY DOKUMENTÓW JOLANTY KWAŚNIEWSKIEJ I ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO

 

http://msp.money.pl/grupa-pl_soc_prawo/pl;soc;prawo,watek,92089.html(link is external)

KIM BYŁ OJCIEC PREZYDENTA ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO- ZDZISŁAW KWAŚNIEWSKI?

 

http://hotnews.pl/artpolska-432.html(link is external)

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, ZDZISŁAW KWAŚNIEWSKI- TOWARZYSZ STOLZMAN

 

https://pl.scribd.com/document/135596375/Stolzman-Kwa%C5%9Bniewski(link is external)

STOLZMAN ŁOWCA AK- OWSKICH GŁÓW

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/2218/wstrzasajacy-zyciorys-ojca-aleksandra-kwasniewskiego

loading...

Discussion20 komentarzy

  1. Fajnie, a co na to IPN i jego dokumenty? Bo słyszę w tej sprawie ciszę, a w Internecie można dzisiaj pisać, co się chce. Jakoś nie słyszę, żeby ta instytucja miała coś na Stolzmana vel Kwaśniewskiego. Dlaczego milczy!?

  2. Hahahaha klawiatura wszystko przyjmie.Nic prostszego jak oczerniać rodzinę byłego prezydenta ,czy innego Polaka ,przez zawistnego pisarczyka prawdopodobnie nie związanego z naszym krajem. Wielkie dowody,zeznanie ,oswiadczenia ,wspomnienia a w żadnym przypadku nie załączono skanu dokumentu na potwierdzenie wiarygodności przedstawionych materiałów. Takie wypisywanie bez dokumentacji uwiarygadniającej prawdziwośc tego typu tekstu powinno być karalne. Pisarczyk który to spłodził już powinien mieć organy państwowe na karku i gęsto sie tłumaczyć z “ ciekawostek“które tu powypisywał.Uważam ,że tak nie wolno oczerniać nikogo w Polsce.

  3. Skoro to oczernianie to niech Kwasniewski pozwie autora artykułu. Nikt normalny nie narazal by sie na psrawę sądową pisząc bzdury wyssane z palca. Jestem przekonana ze jest to prawda. I niech wszyscy sie dowiedza Polacy kim jest Kwasniewski.

  4. Ależ głupoty… jak się coś takiego tworzy to trzeba nadać temu choć pozory prawdopodobieństwa. Powiązać innymi w pełni prawdziwymi faktami pochodzącymi z innych źródeł. Goebbels popełniłby samobójstwo widząc waszą działalność.
    A przy okazji niech was Bóg obdarzy rozumem w dniu narodzin Jezusa, mimo, że nauk Chrystusa nie przestrzegacie.

  5. I syna takiego człowieka wybrano na Prezydenta? Zresztą Aleksander Kwaśniewski to także komunista i były komunistyczny działacz partyjny, komunistyczny urzędnik na wysokim szczeblu, komunistyczny minister sportu……………. Albo jesteśmy tak głupim albo tak bardzo zmanipulowanym Narodem aby popierać takich ludzi w tak ważnych wyborach.

  6. Żeby chciał pozywać wszystkich “prawdziwych”pseudodziennikarzy,nic innego by nie robił.Rewelacje z doopy.Gdyby choć promil tych rewelacji był prawdziwy, wyciągnęli by to podczas kampanii wyborczej.Ale dla przykładu mógłby z jednego usadzić.Pokaźna kara finansowa dała by do myślenia twórcy takich wypocin.

  7. To ci dopiero tajemnica. Każdy prawdziwy Polak który chociaż odrobinę interesuje się losem swojego kraju wiedział o tym od lat.

    • Tajemnica, to jest to, że wywiad AK(BCh) prawdopodobnie wiedział, kto to jest Stolzman, ale ten był doskonale zakamuflowany w Białogardzie jako lekarz.Niemniej jednak zakonspirowano w okolicy Białogardu członka grupy egzekucyjnej BCh z zadaniem namierzenia i likwidacji Stolzmana. Ten jednak nie spieszył się z wykonaniem zadania, chociaż takich wyroków wykonał w swoim życiu naprawdę wiele. Przyczyna takiego zachowania członka grupy egzekucyjnej BCh była obawa o własne życie i życie jego rodziny.Wiedział on doskonale o ukraińskim rodowodzie pomocników Stolzmana i obawiał się dekonspiracji, bo wykonywał wcześniej wyroki na członkach UPA i OUN na terenie dzisiejszego powiatu zamojskiego.Jeszcze do ok.1954 roku Stolzman mógł zostać zlikwidowany przez W.K., ale po dojściu Gomółki do władzy W.K. całkowicie zrezygnował z wykonania zadania. Do końca życia nie ujawnił się jednak władzy ludowej.Spoczywa na cmentarzu w Białogardzie. Część jego pamięci!!!

  8. Stolzman po 45 roku zamiszkał w Białogardzie, jak lekarz. Ale w życiorysie nie dodano że Jaruzelski operującna pomorzu wykonywał wyroki stolzmana na okolicznych żołnnirzach AK wraz ze swoim podziałem

  9. DZIECKO ZIEM ODZYSKANYCH.
    swoim inauguracyjnym przemówieniu, 23 grudnia 1995 roku nowy polski prezydent, Aleksander Kwaśniewski przedstawił się jako dziecko Ziem Odzyskanych. Rzeczywiście urodził się 15 listopada 1954 roku i mieszkał do czasu wstąpienia na Uniwersytet Gdański w 1973 roku w Białogardzie na Pomorzu Zachodnim, na ziemiach przyznanych Polsce w Jałcie, kosztem Niemiec na zachodzie, jako rekompensata za stracone na wschodzie na rzecz Związku Radzieckiego.(…) Mieszkańcy Białogardu mówią o prezydencie wyłącznie dobrze. Nawet grupa tak szczególna jak Sybiracy, deklaruje na koniec półgodzinnej, nieco chaotycznej rozmowy: “My na niego nie głosowaliśmy, ale złego nic nie powiemy”, choć komuś wymyka się w gniewie: “Ten, co na Kwaśniewskiego głosował, to na Syberię powinien znów jechać”. Za to rodzinę Kwaśniewskich wszyscy, z którymi rozmawiam, znają doskonale. Ojciec prezydenta, Zdzisław Kwaśniewski, chirurg, kierownik przychodni kolejowej, zmarł w 1990 roku. Pomagał ludziom – słyszę od Sybiraków. – Bardzo cenił wykształcenie, cieszył się z każdej piątki dzieci, w pracy chwalił się doktoratem córki. – przypomina sobie pracujący z nim dawniej lekarz. Matka prezydenta, pani Aleksandra Kwaśniewska, z zawodu pielęgniarka, dopiero po śmierci męża zaczęła się szerzej udzielać przyjmować gości, włączać w życie parafii św. Jadwigi. Proboszcz Wilk mówi o niej z widoczna sympatia i podziwem: – Była jednoosobowa instytucja charytatywna, pomagała ludziom, a swoje problemy zdrowotne ukrywała. Inni wspominają, ze rozdawała zapomogi, sama się zapożyczając, płaciła rachunki telefoniczne za rozmowy prowadzone z jej mieszkania przez sąsiadów. Zmarła nagle, już w trakcie kampanii wyborczej syna, we wrześniu. Aleksander Kwaśniewski był na mszy świętej, odprawianej za nią w kościele przy Placu Wolności, a pochowana została tak jak mąż, w Warszawie. Zdaniem proboszcza Wilka, dom Kwaśniewskich był zamknięty : młody Olek, tak samo jak jego siostra Małgosia, byli świadomie izolowani przez ojca… Nie wolno im było mieć za wielu kolegów. Być może wynikało to z ojcowskiej obawy przed zarażeniem dziecięcymi chorobami. To ojciec dbał, aby w domu niczego nie brakowało, organizował cale jego życie. Olek i jego siostra Małgosia, mieli przede wszystkim się uczyć . Aż tak, ze na dodatkowe lekcje łaciny chodził do profesora Komarczewskiego. Czy ojciec marzył dla Olka o karierze lekarza? We wspomnieniach szkolnych kolegów młody Kwaśniewski okazuje się jednak sportowcem i humanista; W ogólniaku biegał, zawsze lubił sport – mówi jeden z jego kolegów, który po studiach medycznych pozostał w mieście. Z przedmiotów ścisłych szło mu gorzej, zdarzało się zarobić nawet dwoje, szczególnie z matematyki. Ale potrafił lawirować. W tym był mistrzem – mówi tygodnikowi “Poznaniak” koleżanka z klasy prezydenta, Teresa Chrenowska. Potwierdza to dzisiejszy białogardzki lekarz: Był koleżeński, ale jednocześnie lubił się wyróżniać. Na koniec rozmowy redaktor Salapatek pyta mnie wyraźnie podniecony: – A pan wie, ze on już raz był prezydentem? Jak to gdzie? W domu! Oni tam przecież własną republikę Kwaśniewskich mieli! Oleńka mi to wszystko opowiadała, taki materiał miałem, ale teraz po jej śmierci, nie wypada pisać, zresztą Olek prosił, abym dal spokój… Rewelacje redaktora Salapatka potwierdza relacja z rozmowy z matka prezydenta w książce Agaty Chrościckiej Kwaśniewski jestem : Pani Aleksandra przypomina sobie, ze Olek od dziecka miał zadatki na polityka. Jest nawet takie zdjęcie, na którym ma 9 lat i udaje, ze składa prezydencką przysięgę. I właściwie to był wtedy prezydentem, bo rodzina Kwaśniewskich miała własne państwo i nawet hymn. Oczywiście najważniejszy w tym państwie był Olek, a dopiero potem pozostali obywatele .

    Po pierwsze: Andrzej Krajewski pomija działalność Aleksandra Kwaśniewskiego jako członka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, nie podaje nawet najmniejszej wzmianki o jego przynależności do organizacji, która służyła interesom nie polskim, ale Związku Radzieckiego.
    Po drugie: Andrzej Krajewski daje jak najlepszą opinię ojcu Aleksandra Kwaśniewskiego, Zdzisławowi, natomiast nic nie wspomina o polskiej atmosferze w ich domu rodzinnym i o działalności Zdzisława Kwaśniewskiego w Urzędzie Bezpieczeństwa PRL. Nic nie wspomina również Andrzej Krajewski o współpracy Zdzisława Kwaśniewskiego z placówkami NKWD, które znajdowały się w Gross-Born (Borne Sulinowo), Białogardzie i Ragiczu, jaka była jego rola w wyłapywaniu żołnierzy AK, NSZ i innych organizacji, ukrywających się na terenie Pomorza Zachodniego. Zanim przedarłem się, z narażeniem życia, do Niemiec Zachodnich, przez wiele lat żyłem w Białogardzie. Pamiętam dobrze, kto z ramienia NKWD kierował działalnością miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa. Był nim Zdzisław Kwaśniewski, ojciec Aleksandra Kwaśniewskiego, choć wtedy nazywano go towarzyszem Stolzmanem. Tyle już czasu upłynęło od tych strasznych wydarzeń. Pamiętam tylko trzy nazwiska zamordowanych żołnierzy AK. Najdłużej ich przesłuchiwano i zrobiono im proces pokazowy, w którym wszyscy ‘przyznali się’ do popełnionych win. Byli to: Jerzy Łoziński, Stanisław Subortowicz i Witold Milwid. Rozstrzelano ich w obecności towarzysza Stolzmana – Zdzisława Kwaśniewskiego. Towarzysz Stolzman z ramienia NKWD opiekował się również procesami politycznymi młodzieży szkolnej. W Wałczu odbył się proces uczniów: Bogdana Szczuckiego, Mariana Basladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego, w Białogardzie zaś proces Pszczółkowskiego i Tracza. Skazano ich na długoletnie więzienie i prace w kopalniach węgla. Obławy na grupy żołnierzy wileńskiego oddziału AK majora Zygmunta Szyndzielarza ps. „Łupaszka” , które po ciężkich walkach i dużych stratach w ludziach przedostały się w lasy Pomorza Zachodniego, były również nadzorowane przez towarzysza Stolzmana. Obóz koncentracyjny NKWD w Barkenbrucke (Barkniewo) koło Gross-Born (Borne Sulinowo) był obozem przejściowym . Z tego obozu albo wywożono do Rosji, albo rozstrzeliwano. Andrzej Krajewski zdobył się na określenie miasta Borne Sulinowo jako: miasto ponad 20-tysięczne, całkowicie tajne . Tylko tyle, nic więcej. Egzekucji dokonywano około 5 km na północ od Nadrzyc, we wsi Doderlage. Miejscowość ta już nie istnieje. Istnieją tylko resztki murów i fundamenty budynków. Ciała zakopywano w okolicznych lasach, przykrywając je niewypałami, a nawet minami, następnie zasypano groby ziemia. Towarzysza Stolzmana miałem okazję spotkać w urzędzie bezpieczeństwa w Białogardzie, a po kilku latach powtórnie w tym samym urzędzie, ale nazywał się on już inaczej. Nowe nazwisko Stolzmana brzmiało: Zdzisław Kwaśniewski. Jako lekarz mieszkał w Białogardzie przy ulicy Bohaterów Stalingradu nr 10 (obecnie Dworcowa).To tylko kilka zdań dla uzupełnienia historyjek pana Andrzeja Krajewskiego o redaktorze Salapatku i targach, na które przyjeżdżali ludzie nawet z Bornego Sulinowa.

    OJCIEC BYŁEGO PREZYDENTA III RP TO ŻYDOWSKI ZBRODNIARZ WOJENNY
    Były kierownik UB w Drawsku Pomorskim, Wacław Nowak, wyjawił, że Zdzisław Kwaśniewski, ojciec byłego Prezydenta R.P., to żydowski zbrodniarz wojenny winny zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. Nowak mieszkał jako emeryt w Koszalinie przy ulicy Powstańców Wielkopolskich 22. Kilka miesięcy przed śmiercią w 1994 roku wyznał, że UB i NKWD zamordowało AK-owców, NSZ-owców i uczestników ruchu oporu na Pomorzu Zachodnim w 1945 roku, do czego on sam się przyczynił. Nowak kierował operacjami UB w rejonie Drawsko, Czaplinek, Jastrowie, Połczyn, Białogard i Kołobrzeg. Otrzymywał on rozkazy bezpośrednio od NKWD z placówek w Gross-Born (Borne-Sulimowo), Białogardzie i Ragiczu. Występował on pod przybranym nazwiskiem “Wacław Nowak” nadanym mu przez NKWD w trakcie nominowania go na stanowisko kierownika UB w Drawsku w 1945 roku. Jego prawdziwe nazwisko zdradzało jego rodowód żydowski. Z nakazu NKWD Nowak wychwytał żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i organizacji antysowieckich, ukrywających się na podległym mu terenie. Uczestniczył on w obławach na grupy żołnierzy Wileńskiej 5-tej Brygady AK oddziału majora Zygmunta Szyndzielarza ps. “Łupaszka” (wcześniej należącego do 4-tej Brygady), które przedostawały się do lasów Pomorza Zachodniego. Złapanych odstawiał do obozu koncentracyjnego NKWD w Barkenbryge (Barkniewo) koło Gross-Born Borne (Sulimowo). (Nowak znał tylko niemieckie nazwy miejscowości.) Był to obóz przejściowy. Stamtąd były dla AK-owcóow tylko dwa wyjścia: do Rosji albo na “rozwałkę”. NKWD-zista, który nadzorował zbrodniczą działalność UB, w tym zbrodnie Nowaka, był Żyd Stolzman. AK-owców rozstrzelano we wsi Doberlage położonej około 5 km na północ od Nadarzyc. Wieś ta jest opuszczona od tamtego czasu, nawet jej nazwa wyszła z użycia. Zostały po niej tylko resztki murów i fundamenty. Zwłoki zakopano w okolicznych lasach. Jedne przykryto niewypałami, inne także minami i zasypano ziemią. Nowak zapamiętał tylko trzy nazwiska spośród zamordowanych żołnierzy AK: Jerzy Łoziński, Stanisław Subotrowicz i Witold Milwid, (ich przesłuchiwano najdłużej). UB-owcy zastrzelili ich w Doberlage w obecności Nowaka i Stolzmana. NKWD-zista Stolzman przygotowywał również procesy polityczne młodzieży szkolnej. W Wałczu doprowadził do skazania uczniów Bogdana Szczuckiego, Mariana Baśladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego, a w Białogardzie Pszczółkowskiego i Tracza na więzienie i pracę w kopalniach węgla. Wacław Nowak spotkał NKWD-zistę Stolzmana kilka lat później w Urzędzie Bezpieczeństwa w Białogardzie, ale on nazywał się już inaczej. Zmienił nazwisko na Zdzisław Kwaśniewski.”Zdzisław Kwaśniewski” pracował w Szpitalu Powiatowym i Przychodni zakładowej P.K.P. w Białogardzie. Ci, którzy go znali, opowiadają, że był wzrostu około 1,60 m, jego profil twarzy i chód Żyda. Gdy maszynista w P.K.P. potrzebował czas wolny od pracy, koledzy zwykli mówić: “Idź do Żydka po zwolnienie”. Co najmniej jeden z tych pracowników mieszka w Stanach Zjednoczonych. On zapisał się na studia w Akademii Medycznej w Szczecinie, ale odpadł ponoć już na pierwszym roku. Zapewne był felczerem, a nie lekarzem. Mieszkał w Białogardzie przy ulicy Bohaterów Stalingradu nr 10, obecnie Dworcowej. Żona jego, też Żydówka, przebywała w domu i mało wychodziła do miasta. Córka jest okulistką i mieszka z mężem w USA. Był to ojciec obecnego Prezydenta R.P. Aleksandra Kwaśniewskiego-Stolzmana.

    Zeznanie pod przysięga złożył Dominik Dzimirowicz. Gdzieś w połowie 1945 r. wraz z rodzicami przyjechałem do Gdańska. W domu rodziców mieściła się Komorka Kontrwywiadu w dzielnicy Gdansk-Wrzeszcz, ul. Wallenroda 4. Do Komorki przychodziły wiadomości, ze w kierunku Gdańska są kierowani więźniowie, którzy nie docierają do miejsca przeznaczenia tzn. do więzienia. Aby rozpoznać “sprawę” ojciec mój postanowił pójść do pracy UBP Gdańsk jako kierownik warsztatu krawieckiego, a mnie wziął jako ucznia. Podjęto szczegółowa penetrację UBP w Gdańsku. Rzeczywistość okazała się koszmarem. Do gdańskiego UB przywożono tygodniowo od jednej do dwóch grup żołnierzy AK. Przesłuchiwania prowadzili NKWDzisci w formie łamania rak, nóg, wyrywanie paznokci itd. Ww. przesłuchania były nadzorowane przez Stolzmana. Następnie przesłuchanych “więźniów” wysyłano transportem samochodowym w kierunku Słupska. Od 1947 r. zaczęto stopniowo likwidować obóz Barkniewo, gdzie byli rozstrzeliwani żołnierze Armii Krajowej. W związku z tym część więźniów była kierowana do podziemi przy ulicy Jaracza w Słupsku, gdzie była mordowana,
    następnie zasypywana wapnem, gdzie do tej pory leżą ich prochy. W związku z tym, ze Stolzman znał mego ojca, z którym uzgodnił, ze w rezerwie zawsze będzie wyprasowany mundur. Gdy był w Gdańsku, dzwonił do Konsumu, żeby wysłać mundur, wtedy ojciec posyłał mnie z mundurem do Stolzmana. Wziąłem mundur i poszedłem do urzędu bezpieczeństwa w Gdańsku. Niosąc mundur dla Stolzmana nie spodziewałem się, ze w przeciągu 48 godzin znajdę się w przedsionku piekła. Gdy weszłem do pomieszczenia, gdzie znajdował się Lejbe Bartkowski, który przygotował narzędzie do torturowania ludzi, zamiast zameldować swoje przybycie, to ja stanąłem i przyglądałem się, co Bartkowski robi. Tenże nie zastanawiając się uderzył mnie w twarz. Natychmiast odwzajemniłem Bartkowskiemu. Z opresji wybawił mnie Stolzman, który wszedł prowadząc dwie kobiety, jedna młodsza, druga starsza. Okazało się, ze to była zona i córka jednego z uciekinierów, który przyznał się, ze u niego w domu przechowywana jest część narkotyków – zabrano narkotyki i obie panie. Przez pół dnia Szwedzi i Polacy byli przesłuchiwani przez Stolzmana i Bartkowskiego. Interesował ich, kto i skąd dostarczył opium na statki, gdzie znajduje się miejsce składowania na terenie Trójmiasta, Ustki, Słupska. Gdy skończono ustne przesłuchiwanie i Stolzman nie dowiedział się, skąd brano tak duże ilości narkotyków, wtedy przystąpiono do fizycznego przesłuchania. “Na tapetę” wzięto więźnia, który na piersi miał zawieszony krzyż. Bartkowski kazał zdjąć krzyż, lecz przesłuchiwany odmówił. Stolzman kazał Bartkowskiemu powiesić go na haku na łańcuszku od krzyża. Postawiono delikwenta na taborecie i ręce i nogi miał związane, głowę przełożono na łańcuszek powieszony na haku. Następnie Bartkowski raptownie wyrwał ławkę spod nóg. Łańcuszek pękł pod naprężeniem i jednocześnie przeciął prawdopodobnie tętnice. Krew zaczęła lać się jak z “kranu”. Po kilku minutach człowiek nie żył. Kazano mi pomoc wynieść zwłoki oraz zmyć podłogę. Krzyż zmywał NKWDzista. Osobiście słyszałem jak Stolzman mówił do Bartkowskiego, ze krzyż ten weźmie do domu na pamiątkę. Następnym do przesłuchania był młody Polak. Związano mu ręce i nogi oraz powieszono jak świniaka na haku. Obnażono dolna część ciała i Bartkowski szczypcami zaczął ściskać przyrodzenie. Nastąpił niesamowity krzyk bólu torturowanego człowieka. Stolzman kazał przerwać tortury i zapytał czy już sobie przypomniał, skąd mieli na statku narkotyki. Młody człowiek wskazał na małżeństwo z córką, którzy prawdopodobnie mieli się zajmować transportem narkotyków na statki. W pierwszej kolejności wzięto seniora rodu. Żonę i córkę ze związanymi rękoma posadzono w bliskiej odległości od ojca i męża. Zaczęto mu zrywać paznokcie z rak i nóg. Żeby nie krzyczał zaplombowano mu usta. Torturowany człowiek kilkakrotnie mdlał. Łamano mu palce u rak i nóg, i ręce. Gdy zdjęto opaskę z ust Bartkowski zapytał go czy będzie zeznawał, odpowiedział, ze tak. Narkotyk – opium został przywieziony do miasta Ustka samochodem MO, a eskortę stanowili milicjanci. Gdy samochód pojechał pod statki, żołnierze, którzy pilnowali statki szwedzkie zniknęli na czas rozładunku towaru. Izaak Stolzman zagroził, ze jeżeli nie będzie mówił prawdy, to zona i córka zostaną zgwałcone a później zastrzelone. Torturowany mężczyzna ‘przypomniał sobie’, ze narkotyk był przywieziony z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie. Stolzman jak to usłyszał, to się wściekł, zawołał dwóch NKWDzistow, tez Żydów, którzy zgwałcili 15 letnia córkę oraz żonę. Po zgwałceniu kobiet, Stolzman wziął ze stołu aparat, rozerwał pochwę a Bartkowski wepchnął nagrzany pręt do czerwoności w skrwawiona pochwę dziewczyny. Nastąpił niesamowity krzyk bólu. Tak samo postąpiono z matka dziewczyny. Niepotrzebne kobiety wyniesiono do następnego pomieszczenia, gdzie zostały zastrzelone. Stolzman Izaak w dalszym ciągu prowadził śledztwo w stosunku do torturowanego mężczyzny, nie wierzył jego zeznaniom, że ten z uporem maniaka powtarzał, ze narkotyki zostały przywiezione z Urzędu Bezpieczeństwa Szczecin. W pewnym momencie kazał nagrzać pręt, a Bartkowski z całą siła wepchną w odbytnicę, powtórzył się ten sam scenariusz – ryk człowieka mordowanego. Po zakończeniu “eksperymentu” został zastrzelony, w tył głowy. Wykonawca był Leebe Bartkowski. Izaak Stolzman zarządził przerwę na obiad. Gdy chciałem opuścić przybytek zbrodni zapytałem czy mogę pójść do domu. Stolzman powiedział, ze zostanę i pójdę gdy przyjdzie czas. Po jakimś czasie powrócił z obiadu Leebe Bartkowski, stanął w rozkroku i powiedział do mnie: “Nu ty Goj, czy wiesz, ze nasze kamienice a wasze szubienice, za chwile zawisniesz na tym haku !!!”Po chwili przyszedł Izaak Stolzman i zarządził przesłuchanie pozostałych Polaków przez Bartkowskiego, a mnie kazał pozostać w pokoju. Natomiast Stolzman wziął dwóch pomocników i rozpoczął przesłuchania marynarzy szwedzkich, zastosował stopniowa metodę torturowania, zaczęto od zdzierania paznokci z rak i nóg oraz łamania palców. Następnie rozgrzanym prętem – prętami ciągnięto po całym ciele, plecach, nogach, brzuchu, piersiach itd. Krzyk bólu, rozpaczy męczonych marynarzy szwedzkich. Gdy torturowano Szwedów i Polaków, Izaak Stolzman stał i przyglądał się, gdy torturowani ludzie krzyczą. On uśmiechał się, wydawało się, ze Stolzman znajduje wie w jakiejś “ekstazie”, która dawała mu niesamowita przyjemność. Leebe Bartkowski podczas przesłuchania uciekinierów polskich nie uzyskał żadnych dodatkowych wiadomości. Stolzman kazał odprowadzić i rozstrzelać. Dla mnie dano siennik i koc do spania i tak przesiedziałem cała noc do następnego ranka. Rano następnego dnia Stolzman kazał Bartkowskiemu załadować do samochodu rozstrzelonych Polaków, zawieść do Brzezna i zakopać. Sam natomiast przy pomocy dwóch NKWDzistów rozpoczął kontynuacje wczorajszych przesłuchań marynarzy szwedzkich, dochodzenie przeprowadzone było w języku niemieckim tak, że nic nie rozumiałem. Tyle mogłem zrozumieć, że gdy nie było po myśli Stolzmana, to wzmogło się znęcanie. Łamanie rak, palców, bicie prętem po całym ciele itd. Gdy przyjechał Bartkowski, polecił, aby przygotować do drogi samochód, jeżeli będą pytać dokąd zabiera – powiedzieć, ze Szwedzi są wiezieni na statek, który ich zawiezie do Królewca-Kalingradu. Było to kłamstwo i wyprowadzenie wszystkich “zainteresowanych” w pole. Następnie wszystkich porwanych Szwedów wsadzono do samochodu uprzednio więżąc ręce i nogi. Konwojenci siedli razem z więźniami. Natomiast Naczelstwo w Gaziku, a ja z nimi ruszyliśmy w stronę Gdynia-Lebork-Słupsk. W Słupsku po kilku minutach podjechaliśmy pod budynek. Na zewnątrz budynku kształty pól okrągłe, od podwórka wklęsłe. Po chwili stania na zewnątrz wyszło kilku ludzi. Bartkowski na czele ze swoimi ludźmi zaczął wyładowywać Szwedów. Po wyładowaniu ustawiono ich “gęsiego” i poprowadzono do budynku. Gdy ostatni zniknął w drzwiach, Stolzman kazał mi przejść na siedzenie obok niego. Dominik zwrócił się do mnie: “Przekroczyłeś próg swojego bezpieczeństwa. Zobaczyłeś i usłyszałeś to, co nie powinieneś… widzieć i usłyszeć. W związku z tym musiałbym ciebie zabić, ale tego nie zrobię. Zawdzięczasz swoje życie Dyrektorowi Konsumu, panu Kamińskiemu, który wstawił się za tobą. Jeżeli zaczniesz rozpowiadać, co słyszałeś i widziałeś, to zginie cała twoja rodzina i ty w podziemiach. Teraz zejdziemy na dół do podziemi to zobaczysz, że ja ciebie nie okłamuję.” Rozkazał, abym szedł za nim, tak mnie sprowadził do podziemia. W pierwszej kolejności poczuło się niesamowity zapach rozkładających ciał ludzkich oraz zobaczyłem leżących pokotem marynarzy szwedzkich, którzy przed kilkoma minutami zeszli do podziemi. Dobijano z pistoletów tych, którzy dawali oznaki życia. Gdy chciałem opuścić przedsionek piekła, Stolzman złapał mnie za ramie, mówiąc mi, ze muszę jeszcze zobaczę krematorium i zwłoki, które są zasypane wapnem: “Jak ty nie będziesz posłuszny, to spotka ciebie to samo co tamtych.”Podszedłem bliżej do zwłok zasypanych wapnem. Widok był straszny, usta otwarte, powieki nie zamknięte, wyraz twarzy wykazywał grymas – obraz był niesamowity. Do tej pory mam obraz tego nieboszczyka. Gdy tak przyglądałem się twarzy
    nieboszczyka, która mnie zafascynowała, do Stolzmana podeszło dwóch ludzi, którzy okazali się prokuratorami prokuratury powiatowej w Słupsku. Przyszli do Stolzmana, aby uzgodnić ilu maja przysłać więźniów do zamordowania, spalenia lub zasypania wapnem. Po uzgodnieniu z nimi, ilu ludzi-więźniów maja dostarczyć, pociągnął mnie za NKWDzistami, którzy ciągnęli zwłoki szwedzkiego marynarza. Raptownie trafiliśmy na kotłownie, piece krematoryjne. Widok wkładającego ciała do pieca oraz drugiego palącego ciała marynarza szwedzkiego. W pewnym momencie straciłem przytomność, dopiero odzyskałem ją w samochodzie w drodze powrotnej do Gdańska. Rok 1957 – mój przyjaciel Kazimierz Walczak otrzymał stanowisko dowódcy okrętu demagnetyzacyjnego, w związku z tym złożyłem wizytę na okręcie. Był to szkuner. Kadłub o budowie drewnianej. Przed dostaniem się w polskie władanie właścicielem był amator szwedzki. Polscy marynarze nazywali go “Święty Jerzy”. Wśród marynarzy – załogi, szła szeptana z ucha do ucha wieść, ze “Święty Jerzy” został w piracki sposób obrabowany przez Sowietów, natomiast załoga statku została uprowadzona do Słupska i tam zamordowana oraz w podziemiach byłego Arbeitsamtu w krematorium spalona. Natomiast oficjalna wersja, ze jednostka utonęła na terenie wód wewnętrznych lub przyległych do obszaru polskiego, że armator szwedzki zrezygnował z wydobycia nieopłacalnej sprawy! Po szkoleniu byłem kilkanaście dni. Z powodu, że przyjaźniłem się z dowódca, por. Walczak Kazimierz “przymknął oko” na moja penetracje kadłuba okrętu. Chciałem znaleźć miejsce w poszyciu kadłuba, które byłoby kiedyś uszkodzone. Takiego miejsca nie znalazłem. Kazimierz Walczak nie doczekał się lepszych czasów, odmówił współpracy z KGB, został zamordowany latem 1967 r.

Napisz komentarz

UDOSTĘPNIEŃ